Ten moment, kiedy 12 obrazków na sekundę ożywa po raz pierwszy. Lubię łączyć muzykę z obrazem w ruchu, analizować melodię i rytm, wymyślać pasującą scenę
(lub czekać, aż się sama objawi), rozpisywać ją w prywatnej notacji na sekundoklatki
i potem podkładać dźwięk.